Blog

Medycyna estetyczna a kosmetolog – gdzie kończy się prawo, a zaczyna się ryzyko

Rynek usług estetycznych w Polsce rozwija się niezwykle dynamicznie, jednak wraz z jego rozwojem narasta problem, który coraz częściej trafia zarówno do gabinetów lekarskich, jak i na sale rozpraw sądowych. Tak zwana branża „beauty” w wielu obszarach wymknęła się spod kontroli, a granica pomiędzy kosmetologią a medycyną estetyczną zaczęła się niebezpiecznie zacierać.

Jeszcze kilka lat temu zabiegi takie, jak podanie toksyny botulinowej czy wypełniaczy były domeną gabinetów lekarskich. Obecnie jednak coraz częściej wykonuje się je w salonach kosmetycznych, salonach fryzjerskich, a nawet w prywatnych mieszkaniach. Co więcej, preparaty stosowane w tych zabiegach można bez większego problemu nabyć w internecie, często bez jakiejkolwiek kontroli co do ich pochodzenia, jakości czy sposobu przechowywania.

To zjawisko niesie ze sobą poważne konsekwencje zdrowotne. Lekarze coraz częściej spotykają się z pacjentami, którzy zgłaszają się z powikłaniami po zabiegach wykonanych przez osoby nieuprawnione. Co szczególnie niepokojące, powikłania te mogą ujawniać się nawet po dłuższym czasie i bywają trudne do zdiagnozowania, zwłaszcza gdy pacjent nie dysponuje żadną dokumentacją medyczną. A tej najczęściej po prostu nie ma, ponieważ osoby wykonujące zabiegi poza systemem ochrony zdrowia nie mają obowiązku jej prowadzenia.

Ustawodawca wprost przesądził, że zabiegi z zakresu medycyny estetycznej stanowią świadczenia zdrowotne. Wynika to zarówno z art. 17 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, jak i z rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 czerwca 2023 r. w sprawie umiejętności zawodowych lekarzy i lekarzy dentystów. Medycyna estetyczno-naprawcza została wprost wpisana jako certyfikowana umiejętność zawodowa lekarzy, co kończy wcześniejsze spory interpretacyjne.

Konsekwencje tej kwalifikacji są zasadnicze. Skoro mamy do czynienia ze świadczeniem zdrowotnym, to jego wykonywanie wymaga odpowiednich kwalifikacji, prawa wykonywania zawodu oraz specjalistycznego przygotowania. Ministerstwo Zdrowia nie pozostawia w tym zakresie żadnych wątpliwości – uprawnienia do wykonywania zabiegów medycyny estetycznej posiadają wyłącznie lekarze.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o najbardziej rozpoznawalne procedury. Zakres medycyny estetyczno-naprawczej obejmuje szeroki katalog zabiegów, w tym w szczególności:

- zabiegi z użyciem toksyny botulinowej,

- zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego (wolumetria, modelowanie, lifting),

- zabiegi z użyciem kwasu polimlekowego, hydroksyapatytu wapnia oraz polikaprolaktonu,

- mezoterapię z użyciem substancji aktywnych i leków,

- zabiegi z użyciem osocza bogatopłytkowego i fibryny,

- procedury z wykorzystaniem zaawansowanych urządzeń medycznych takich jak lasery wysokoenergetyczne, IPL, radiofrekwencja, ultradźwięki czy HIFU,

- peelingi medyczne średniogłębokie i głębokie,

- wszelkie procedury iniekcyjne,

- zabiegi z użyciem nici liftingujących, skleroterapię, lipotransfer,

- lipolizę iniekcyjną.

Są to procedury wymagające wiedzy medycznej, znajomości anatomii oraz umiejętności reagowania na powikłania. Tymczasem w praktyce część środowiska kosmetologicznego wykonuje je mimo braku odpowiednich uprawnień. Kluczowe znaczenie ma charakter procedury. Jeżeli jest ona świadczeniem zdrowotnym, to jej wykonywanie przez osobę nieuprawnioną stanowi naruszenie prawa i może prowadzić do odpowiedzialności karnej. Niezależnie od odpowiedzialności karnej, w grę wchodzi również odpowiedzialność cywilna. W przypadku wyrządzenia szkody klientowi zastosowanie znajdują przepisy o odpowiedzialności deliktowej. Każdy, kto swoim zawinionym działaniem wyrządzi szkodę, zobowiązany jest do jej naprawienia. Dotyczy to zarówno osoby wykonującej zabieg, jak i podmiotu prowadzącego działalność, który powierzył jego wykonanie osobie nieposiadającej odpowiednich kwalifikacji.

Potwierdza to także orzecznictwo sądowe. W jednej ze spraw sąd przyjął odpowiedzialność zarówno osoby wykonującej zabieg, jak i właściciela salonu kosmetycznego, wskazując na tzw. winę w wyborze wynikającą z powierzenia czynności osobie nieposiadającej odpowiednich kompetencji. W sprawie tej zasądzono na rzecz poszkodowanej zadośćuczynienie w wysokości 40.000 zł za skutki nieudanego zabiegu, obejmujące m.in. blizny pooparzeniowe oraz długotrwały stres pourazowy. Jednocześnie w orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwalony jest pogląd, że zadośćuczynienie powinno mieć charakter kompensacyjny i odpowiadać rozmiarowi doznanej krzywdy (por. wyroki z dnia 7 stycznia 2000 r., II CKN 651/98 oraz z dnia 18 listopada 2004 r., I CK 219/04).

Granica pomiędzy kosmetologią a medycyną estetyczną powinna być dziś postrzegana jednoznacznie. Kosmetologia obejmuje działania pielęgnacyjne i nieinwazyjne. Medycyna estetyczna to natomiast dziedzina medycyny, wymagająca odpowiednich kwalifikacji i uprawnień. Próba zatarcia tej granicy prowadzi nie tylko do naruszenia prawa, ale przede wszystkim do realnego zagrożenia dla zdrowia pacjentów.

Z perspektywy klientów oznacza to konieczność szczególnej ostrożności i weryfikacji, kto wykonuje zabieg. Z perspektywy przedsiębiorców działających w branży beauty – potrzebę dostosowania działalności do obowiązujących przepisów.

Kancelaria świadczy pomoc prawną, zarówno dla osób poszkodowanych, jak i dla przedsiębiorców, którzy zmagają się z tego rodzaju problemami lub zagadnieniami. Znajomość tego rodzaju branży, jej specyfiki oraz zagrożeń, pozwala na skuteczną reprezentację klientów w sprawach sądowych.